W ostatni słoneczny listopadowy weekend, razem z Lilą i Mateuszem wybraliśmy się do lasu niedaleko mojego studia na spacer przed sesją w studio. Stworzyliśmy kilka klimatycznych ujęć, bo przecież nie można takich ostatków mojego ulubionego słoneczka nie wykorzystać. Mogę stwierdzić, że była to sesja, na której było najwięcej śmiechu w tym roku, tak roześmianej pary jeszcze nigdy nie poznałam. Lila i Mateusz szybko oswoili się z moją obecnością i razem zaczęliśmy „śmieszkować”.

Julia